Cztery katastrofy Olsztynka — i cztery odbudowy
Wojna głodowa, dwa wielkie pożary i epidemia dżumy. Historia Olsztynka to podręcznik odporności małego miasta.
Patrząc na spokojny rynek Olsztynka, trudno uwierzyć, ile razy to miasto płonęło. A jednak jego dzieje układają się w rytm katastrof i odbudów, który zostawił ślady w samej tkance miasta.
1414 — spalone na rozkaz
Po bitwie grunwaldzkiej w 1410 roku miasto poddało się wojskom polskim. Cztery lata później, podczas wojny głodowej, Krzyżacy polecili spalić Olsztynek, a straty oszacowano na siedem tysięcy grzywien. Z tą katastrofą wiąże się ciekawy wątek badawczy: część historyków datuje mury miejskie na XIV wiek, ale coraz więcej dowodów wskazuje, że ich budowę zaczęto dopiero po 1414 roku — miasto po zniszczeniu ufortyfikowano na nowo i solidniej.
1685 — ogień zabiera centrum
30 października 1685 roku pożar zniszczył kościół, plebanię, ratusz i domy mieszczan. Elektor zwolnił miasto od podatków na dziesięć lat — bez tej ulgi odbudowa mogłaby się nie udać. Ratusz podniesiono z ruin dopiero w 1714 roku.
1708–1711 — dżuma
Zaraza z lat 1708–1711 pochłonęła połowę mieszkańców Olsztynka. To katastrofa innego rodzaju niż pożar: nie niszczy budynków, ale wyludnia miasto i na dekady zmienia jego życie gospodarcze.
1804 — prawie koniec
16 kwietnia 1804 roku wielki pożar strawił niemal całe miasto, w tym sto osiem domów. A jednak i po tej katastrofie Olsztynek się podniósł — odbudowany ratusz, po kolejnym zniszczeniu w I wojnie światowej, stanął w formie większej i bardziej reprezentacyjnej niż kiedykolwiek.
Co przetrwało wszystko
Najtrwalsze okazały się budowle z kamienia i cegły: zamek z lat 1350–1366, gotycki kościół z drugiej połowy XIV wieku — dziś Salon Wystawowy — oraz mury z basztami, które przetrwały między innymi dlatego, że wkomponowano je w domy mieszkalne. Wszystkie te miejsca opisujemy na Olsztynek poza skansenem — co zwiedzisz, a czego nie. Warto je oglądać ze świadomością, że każde z nich jest ocaleńcem.